Sejmowa debata o aferze Szpitala Południowego
Sejmowa debata o aferze Szpitala Południowego
Adrian Zandberg
Poseł partii Razem Adrian Zandberg podczas wystąpienia w Sejmie ostro skrytykował rząd za sposób reagowania na nieprawidłowości ujawnione w Szpitalu Południowym w Warszawie. Zarzucił premierowi i ministrom brak odpowiedzialności oraz zbyt słabą reakcję na informacje o możliwych nadużyciach.
– Ile jeszcze będziecie udawać, że nic się nie stało? Doszło do marnowania publicznych pieniędzy, a nikt nie poniósł za to politycznej odpowiedzialności – mówił z sejmowej mównicy. Krytykował również członków rad nadzorczych, pytając, dlaczego pobierają wysokie wynagrodzenia, skoro – jak stwierdził – nie potrafili wykryć nieprawidłowości.
Zandberg zwrócił się bezpośrednio do ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego oraz nieobecnego na sali premiera Donalda Tuska, apelując o wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za nadzór nad placówką.
Z kolei poseł PiS Przemysław Czarnek z PiS zapowiada rozliczenie koalicji Tuska
Przemysław Czarnek
– Gigantyczne zarobki człowieka bez kompetencji tylko dlatego, że jest kolesiem koalicji 13 grudnia. Potężny skandal w szpitalu, śmierć osób przez zaniedbania i chaos. Tomografia komputerowa osoby zmarłej i jakieś śmiechy pana posła Arłukowicza, że mumiom egipskim też się robiło tomografię komputerową. Pan premier, który podważa wiarygodność świadka, ordynatora, który dokładnie mówi na 29 stronach, czego dopuszczacie się w szpitalach warszawskich – dodał poseł PiS.
– Macie pożar, ale sprawiedliwość się zbliża, Prawo i Sprawiedliwość, które was z tego rozliczy. I nic wam nie pomoże – przekonywał. – Przegracie wszystko, bo oszukaliście Polaków i rozwaliliście system – zakończył Czarnek.
O nieprawidłowościach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym stołecznego Szpitala Południowego od kilku tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania służby zdrowia w całym kraju.

Dawid Kacprzyk
Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że szpitalnym SOR-em kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł.
Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, lekarz zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, ale ten odesłał mu pieniądze. Zrezygnował też z mandatu radnego warszawskiej dzielnicy Ursus.
Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.
Portal Zero.pl ujawnił we wtorek (30 czerwca), że szef szpitalnego prosektorium prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, drastyczne zdjęcia zwłok publikował na Instagramie.
Inny wątek afery w Szpitalu Południowym to opisane przez „Gazetę Wyborczą” przepłacone zlecenie za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Usługa kosztowała placówkę aż 725 tys. zł, podczas gdy inne szpitale płaciły ok. 30 tys. zł.
Wynagrodzenie firmie Deloitte, która zdobyła kontrakt, wypłacono z dotacji KPO. Była pracownica szpitala i sygnalistka, która poinformowała o sprawie dziennikarzy, powiedziała w rozmowie z „GW”, że placówka zapłaciła Deloitte ponad 20 razy więcej niż wynosiła stawka rynkowa.
Comments (0)