Alberta na rozdrożu
Alberta na rozdrożu
Premier Alberty Danielle Smith
W poniedziałek, 19 października, mieszkańcy Alberty zdecydują w referendum, czy chcą pozostać częścią Kanady, czy też opowiadają się za przeprowadzeniem kolejnego, tym razem wiążącego głosowania w sprawie odłączenia prowincji od Konfederacji. To kulminacja wieloletniego konfliktu między Albertą a władzami federalnymi, którego korzenie sięgają kilkudziesięciu lat.
Separatystyczne nastroje w Albercie nie są zjawiskiem nowym. Od dawna część mieszkańców prowincji uważa, że Ottawa nie uwzględnia w wystarczającym stopniu jej interesów gospodarczych, szczególnie związanych z przemysłem naftowym i gazowym.
Początek konfliktu o ropę
Jednym z najważniejszych wydarzeń, które ukształtowały nieufność Alberty wobec władz federalnych, było wprowadzenie w 1980 roku National Energy Program przez rząd Pierre’a Trudeau.
Program zakładał utrzymywanie krajowych cen ropy poniżej poziomu światowego, zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Kanady oraz udziału władz federalnych w dochodach z sektora naftowego.
W Albercie odebrano go jako niesprawiedliwą ingerencję Ottawy w gospodarkę prowincji i próbę przejęcia części jej bogactwa. Chociaż spór został później rozwiązany, pozostawił trwałe poczucie krzywdy.
W 1982 roku separatyści odnieśli pierwszy znaczący sukces wyborczy. Gordon Kesler, reprezentujący Western Canada Concept Party, wygrał wybory uzupełniające do parlamentu Alberty.
Jego sukces okazał się jednak krótkotrwały. W wyborach powszechnych przeprowadzonych jeszcze w tym samym roku utracił mandat. Ugrupowanie zdobyło 12 procent głosów, ale nie uzyskało żadnego miejsca w parlamencie.
Nowa fala niezadowolenia
Przez następne dziesięciolecia separatyzm pozostawał na marginesie polityki prowincji, choć niechęć do Ottawy regularnie powracała.
Kolejna fala niezadowolenia nasiliła się w 2019 roku, kiedy władzę w Albercie zdobyła Zjednoczona Partia Konserwatywna (UCP) pod przywództwem Jasona Kenneya.
Kenney oskarżał rząd federalny o wprowadzanie przepisów ograniczających możliwości rozwoju gospodarczego prowincji, zwłaszcza sektora ropy i gazu.
Domagał się większej autonomii Alberty, ale zdecydowanie sprzeciwiał się jej odłączeniu od Kanady.
Sytuacja zaczęła się zmieniać po objęciu stanowiska premiera prowincji przez Danielle Smith w 2022 roku.
Smith, która w 2023 roku wygrała wybory, zapowiadała dalsze wzmacnianie niezależności Alberty wobec Ottawy. Jednocześnie deklarowała poparcie dla idei „suwerennej Alberty w zjednoczonej Kanadzie”.
W przeciwieństwie do poprzednika nie traktowała jednak separatystów jako politycznego marginesu. Podkreślała, że ich niezadowolenie ma rzeczywiste podstawy i zasługuje na wysłuchanie.
Powrót Liberałów zaostrzył spór
Nowy etap konfliktu rozpoczął się po wyborach federalnych 28 kwietnia 2025 roku, w których liberałowie pod przywództwem Marka Carneya pokonali konserwatystów, zdobywając mniejszościowy rząd.
Już 5 maja Danielle Smith zapowiedziała powołanie zespołu mającego przeanalizować przyszłość Alberty w Kanadzie.
Zastrzegła, że jej rząd sam nie wystąpi z inicjatywą referendum niepodległościowego, ale uszanuje wyniki skutecznej petycji obywatelskiej domagającej się takiego głosowania.
Jednocześnie władze prowincji rozpoczęły działania zmierzające do złagodzenia wymogów dotyczących organizowania referendów z inicjatywy mieszkańców.
W czerwcu 2025 roku były wicepremier Alberty Thomas Lukaszuk rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją Forever Canadian, której celem było potwierdzenie przynależności prowincji do Kanady.
Inicjatywa zdobyła ponad 400 tysięcy podpisów, przekraczając wymagany próg.
Jednak wiosną 2026 roku sprawa utknęła w komisji parlamentarnej. Smith zakwestionowała bowiem, czy podpisy zbierano z zamiarem przeprowadzenia referendum, czy jedynie głosowania w parlamencie prowincji.
Separatyści zebrali podpisy
Tymczasem w styczniu 2026 roku zgodę na rozpoczęcie własnej akcji zbierania podpisów otrzymał Mitch Sylvestre z separatystycznej organizacji Alberta Prosperity Project.
Jego petycja dotyczyła przeprowadzenia referendum w sprawie opuszczenia Kanady.
W kolejnych miesiącach separatyści zebrali około 223 tysięcy podpisów, co wystarczyło do uznania inicjatywy za skuteczną.
Jeszcze 19 lutego Danielle Smith ogłosiła, że 19 października mieszkańcy Alberty odpowiedzą na dziewięć pytań referendalnych dotyczących między innymi imigracji i kwestii konstytucyjnych.
Początkowo nie przewidywano bezpośredniego pytania o niepodległość.
Sytuacja zmieniła się jednak 13 maja, kiedy sędzia Alberta Court of King’s Bench unieważnił separatystyczną petycję, uznając, że rząd prowincji nie przeprowadził wymaganych konstytucją konsultacji z ludnością rdzenną.
Smith zapowiedziała zakwestionowanie tego rozstrzygnięcia. Sprawa pozostała nierozstrzygnięta pod względem prawnym.
Dziesiąte pytanie o przyszłość Alberty
21 maja premier Alberty ogłosiła dodanie do referendum dziesiątego pytania, dotyczącego przyszłości prowincji w Kanadzie.
Mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą pozostać w Konfederacji, czy opowiadają się za przeprowadzeniem kolejnego, wiążącego referendum niepodległościowego.
Smith argumentowała, że sądowe unieważnienie petycji separatystów pozbawiło setki tysięcy obywateli możliwości wypowiedzenia się w ważnej sprawie.
Powoływała się również na petycję Forever Canadian, wskazując, że obie inicjatywy świadczą o potrzebie rozstrzygnięcia sporu przez mieszkańców.
10 września rząd Alberty rozpoczął kampanię informacyjną dotyczącą referendum, przeznaczając na nią cztery miliony dolarów.
Władze prowincji zachęcały do głosowania za pozostaniem w Kanadzie. Sondaże wskazywały wówczas, że zdecydowana większość mieszkańców nie popiera secesji.
Polityczne i gospodarcze konsekwencje
Referendum stało się również przedmiotem ostrej rywalizacji politycznej.
14 września UCP przegrała wybory uzupełniające w Calgary-Shaw, okręgu uważanym wcześniej za bastion konserwatystów. Mandat zdobyła opozycyjna Nowa Partia Demokratyczna (NDP).
Krytycy Danielle Smith uznali wynik za wyraz niezadowolenia z referendum i polityki jej rządu.
Biuro premier przedstawiło jednak inne wyjaśnienie, wskazując na podział głosów między ugrupowaniami prawicowymi i centrowymi.
Dwa dni później opublikowano raport przygotowany na zlecenie rządu przez University of Calgary, dotyczący finansowych skutków ewentualnej niepodległości Alberty.
Autorzy oszacowali, że w ciągu pierwszych pięciu lat koszty utworzenia niezależnego państwa mogłyby wynieść od 50 do 170 miliardów dolarów.
Zastrzegli jednak, że rzeczywiste wydatki zależałyby od wielu czynników pozostających poza kontrolą Alberty.
Wynik poniedziałkowego referendum nie oznacza automatycznego odłączenia prowincji od Kanady. Może jednak otworzyć drogę do kolejnego głosowania i dalszych sporów konstytucyjnych.
Dla mieszkańców Alberty będzie to zatem nie tylko decyzja dotycząca przyszłych procedur politycznych, lecz również okazja do wyrażenia opinii o miejscu prowincji w kanadyjskiej federacji.
Comments (0)