Amerykańscy naukowcy wybierają Kanadę
Amerykańscy naukowcy wybierają Kanadę
Munk School of Global Affairs
Coraz więcej amerykańskich naukowców rozważa przeniesienie kariery do Kanady, wskazując na rosnącą presję polityczną w Stanach Zjednoczonych i znaczenie wolności akademickiej .
Jednym z przykładów jest Jason Stanley, badacz zajmujący się problematyką faszyzmu, który we wrześniu ubiegłego roku opuścił prestiżowy Uniwersytet Yale i przeniósł się do Munk School of Global Affairs w Toronto.
– To jedyny powód: wolność akademicka – podkreślił w rozmowie z The Canadian Press. Jak zaznaczył, Kanada nie jest w stanie konkurować z najlepszymi amerykańskimi uczelniami pod względem wynagrodzeń, ale oferuje inne wartości, takie jak swoboda badań i demokracja.
Zjawisko to potwierdzają organizacje akademickie po obu stronach granicy. Lynn Pasquerella, prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Szkół Wyższych i Uniwersytetów, wskazuje, że wielu wykładowców doświadcza presji politycznej, zarówno na poziomie stanowym, jak i federalnym.
Przywołała m.in. przypadek profesora z Texas A&M University, któremu ograniczono możliwość nauczania wybranych tekstów filozoficznych ze względu na ich tematykę.
– Naukowcy odczuwają nie tylko wypalenie zawodowe, ale także silny stres moralny – podkreśliła Pasquerella.
Rosnące zainteresowanie Kanadą dostrzega także Gabriel Miller z organizacji Universities Canada. Zwrócił uwagę na nowy program Canada Impact+ Research Chairs, który ma przyciągać globalne talenty w kluczowych dziedzinach, takich jak opieka zdrowotna, czyste technologie czy sztuczna inteligencja.
Jednocześnie uczelnie w Kanadzie zmagają się z własnymi wyzwaniami finansowymi. Publiczne finansowanie nie nadąża za rosnącymi kosztami, a dodatkowym problemem jest spadek przychodów z czesnego studentów zagranicznych w związku z ograniczeniami wizowymi.
Rząd federalny planuje jednak przeznaczyć znaczące środki na rozwój badań i przyciąganie naukowców – łącznie 1,7 miliarda dolarów w ciągu najbliższych 13 lat.
Na sytuację w amerykańskim środowisku akademickim wpływ mają również działania administracji Donalda Trumpa, która – jak wskazano – zawierała wielomilionowe porozumienia z uczelniami w zamian za przywrócenie finansowania badań. Przykładem jest Uniwersytet Columbia, który zapłacił 200 mln dolarów po sporze z władzami federalnymi.
Kontekst napięć politycznych widoczny jest także na kampusach, gdzie dochodziło do protestów związanych z wojną w Strefie Gazy. Choć w Kanadzie nie doprowadziły one do podobnych konsekwencji finansowych, zdaniem Stanleya część retoryki politycznej może mieć „mrożący wpływ” na debatę akademicką.
Eksperci podkreślają, że Kanada, mimo rosnącej atrakcyjności, będzie musiała zmierzyć się z podobnymi wyzwaniami, jeśli globalne napięcia polityczne będą się nasilać.
Mimo to – jak zauważa Pasquerella – zainteresowanie przenosinami do Kanady, a także do krajów takich jak Wielka Brytania, Niemcy czy Australia, wyraźnie rośnie. Dodatkowym czynnikiem jest nowe prawo dotyczące obywatelstwa, które może ułatwić niektórym naukowcom osiedlenie się w Kanadzie.
Comments (0)