Mundial obudził dawne demony. Polityczna burza po półfinale
Mundial obudził dawne demony. Polityczna burza po półfinale
Prezydent Argentyny Javier Milei napisał, że jego kraj będzie nadal dążył do odzyskania Malwinów
Półfinał mistrzostw świata pomiędzy Argentyną i Anglią zakończył się nie tylko sportowymi emocjami, ale również politycznymi kontrowersjami. Po zwycięstwie Argentyńczyków na murawie pojawił się transparent z napisem „Malwiny są argentyńskie”, nawiązujący do wieloletniego sporu o Falklandy.
Archipelag pozostaje pod administracją Wielkiej Brytanii, jednak Argentyna od lat zgłasza do niego roszczenia. Transparent wywołał natychmiastowe reakcje brytyjskich polityków. Minister biznesu Peter Kyle uznał gest za „całkowicie nieodpowiedni”, a przedstawiciele rządu w Londynie podkreślili, że kwestie polityczne nie powinny pojawiać się podczas wydarzeń sportowych.
Sprawą zajmuje się FIFA, która analizuje, czy doszło do naruszenia przepisów zakazujących manifestacji o charakterze politycznym na stadionach. Na razie nie poinformowano o ewentualnych konsekwencjach dla argentyńskiej federacji.
Do wydarzeń odniósł się również prezydent Argentyny Javier Milei. W mediach społecznościowych napisał, że jego kraj będzie nadal dążył do odzyskania Malwinów, Georgii Południowej i Wysp Sandwich Południowych wyłącznie środkami dyplomatycznymi. Z kolei wiceprezydent Victoria Villarruel ponownie podkreśliła stanowisko władz Argentyny w sprawie spornych wysp.
W 1982 roku wybuchła wojna między Wielką Brytanią a Argentyną.
Spór o Falklandy, nazywane w Argentynie Malwinami, trwa od dziesięcioleci. W 1982 roku doprowadził do wojny między obu państwami, zakończonej zwycięstwem Wielkiej Brytanii. Mimo upływu lat kwestia suwerenności archipelagu pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach Londynu i Buenos Aires.
Comments (0)