Australijska wołowina podbija Kanadę. Dlaczego jest znacznie tańsza od krajowej?
Australijska wołowina podbija Kanadę. Dlaczego jest znacznie tańsza od krajowej?
Australijska wołowina coraz częściej przyciąga uwagę klientów kanadyjskich supermarketów, przede wszystkim ze względu na swoją cenę. W wielu sklepach można znaleźć ją na półkach za znacznie mniejsze pieniądze niż wołowinę pochodzącą od kanadyjskich producentów.
Dla części hodowców bydła taka sytuacja budzi obawy, ponieważ tańszy import może wywierać presję na ceny krajowych produktów. Z drugiej strony konsumenci, którzy w ostatnich latach coraz mocniej odczuwają wzrost kosztów żywności, często cieszą się, że mają możliwość wyboru tańszego mięsa.
Tyler Fulton, prezes Kanadyjskiego Stowarzyszenia Hodowców Bydła, zwraca uwagę, że australijska wołowina nie jest nowością na kanadyjskim rynku. Produkty z Australii są dostępne w Kanadzie już od wielu lat, jednak w ostatnim czasie konsumenci znacznie bardziej zwracają uwagę na ich obecność, szczególnie gdy chodzi o niektóre rodzaje steków.
W rozmowie z CBC wyjaśnił, że za różnicą w cenach stoi kilka różnych czynników. Jednym z najważniejszych jest sposób, w jaki hodowane jest bydło w Australii.
Australijski przemysł wołowy w dużej mierze opiera się na systemie produkcji wykorzystującym pastwiska i trawę. Pod koniec procesu hodowli bydło jest zazwyczaj przez krótki okres karmione ziarnem. Taki sposób produkcji wpływa na charakterystykę mięsa.
Wołowina produkowana w ten sposób jest zwykle chudsza i ma mniej marmurkowatości, czyli charakterystycznych warstw tłuszczu znajdujących się wewnątrz mięsa. W Kanadzie właśnie bardziej marmurkowa wołowina jest często uznawana za produkt bardziej pożądany, dlatego australijskie mięso nie cieszy się takim samym uznaniem jak część wołowiny produkowanej w kraju.
Istotną rolę w obecnej sytuacji odgrywają również zasady handlu międzynarodowego. Od 2018 roku, kiedy weszło w życie Kompleksowe i Progresywne Porozumienie o Partnerstwie Transpacyficznym, znane jako CPTPP, Australia uzyskała większy dostęp do kanadyjskiego rynku wołowiny.
Fulton podkreślił jednak, że porozumienie handlowe działa w obie strony. Kanada również korzysta z możliwości, jakie daje CPTPP, uzyskując preferencyjny dostęp do rynków takich państw jak Japonia czy Wietnam.
„Chociaż wolelibyśmy, żeby to była wołowina kanadyjska, to importowanie wołowiny ma konkretny cel” – wyjaśnił Fulton.
Jego zdaniem importowane mięso pozwala przede wszystkim uzupełnić braki, które pojawiają się na rynku, i zaspokoić bieżące zapotrzebowanie konsumentów.
„Zaspokaja krótkoterminowe zapotrzebowanie lub lukę w podaży. Nie sądzę, aby kanadyjski producent wołowiny miał powody do obaw, widząc produkt taki jak australijska wołowina, który – mamy zaufanie do ich standardów – po prostu nie ma tej samej jakości” – powiedział.
Reporterzy CBC News postanowili sprawdzić, jak na tańszą australijską wołowinę patrzą sami konsumenci. Rozmawiali z osobami wchodzącymi do sklepów należących do sieci Loblaw, a także z klientami opuszczającymi Real Canadian Superstore i Independent Grocer w Reginie.
Dla niektórych osób różnica w cenie jest na tyle duża, że zakup kanadyjskiej wołowiny stał się po prostu trudny do uzasadnienia.
„Po prostu nie mogę wydać takiej kwoty na jeden stek” – powiedziała Karen Novak.
Kobieta przyznała również, że wysokie ceny mięsa wpłynęły na jej sposób odżywiania. Z powodu rosnących kosztów ograniczyła spożywanie wołowiny i zaczęła wybierać inne produkty.
„Ostatni raz jadłem wołowinę inną niż mielona chyba dwa święta Bożego Narodzenia temu, kiedy zamiast indyka zrobiłem wołowinę Wellington… Wołowina to zdecydowanie luksus. Więc jeśli któryś z naszych znajomych zechce nas zaprosić na steka, przyniosę sałatkę” – powiedziała.
Nie wszyscy klienci są jednak zainteresowani kupowaniem importowanego mięsa. Jordan Fieseler powiedział, że zamiast wybierać tańszą wołowinę z Australii, kupuje mięso w większych ilościach bezpośrednio od lokalnych producentów.
Jego zdaniem wysoka cena kanadyjskiej wołowiny naturalnie skłania część klientów do poszukiwania tańszych alternatyw.
Do sprawy odniosła się również firma Loblaws, która odpowiedziała na pytania CBC News w formie oświadczenia. Sieć zwróciła uwagę na zmiany, jakie zaszły w podaży wołowiny w Ameryce Północnej oraz w australijskim sektorze mięsnym.
„W ostatnich latach podaż bydła w Ameryce Północnej zmniejszyła się, podczas gdy australijska produkcja wołowiny wzrosła, co przyczyniło się do różnic w cenach rynkowych. Nadal jesteśmy zaangażowani we wspieranie kanadyjskich producentów wołowiny, zapewniając jednocześnie klientom wybór i wartość” – napisała firma.
Według Loblaws obecna sytuacja jest więc wynikiem zmian zachodzących zarówno po stronie podaży w Ameryce Północnej, jak i produkcji w Australii. Mniejsza dostępność bydła na rynku północnoamerykańskim przy jednoczesnym zwiększeniu australijskiej produkcji przyczyniły się do powstania różnic cenowych, które obecnie widzą klienci podczas zakupów.
Tyler Fulton uważa jednocześnie, że kanadyjski sektor wołowiny ma przed sobą dobre perspektywy. Jego zdaniem krajowi producenci są obecnie lepiej przygotowani do dalszego rozwoju na rynku kanadyjskim, a rosnące zainteresowanie eksportem daje dodatkowe możliwości.
Prezes Kanadyjskiego Stowarzyszenia Hodowców Bydła przypomniał również, że sektor wołowiny przez wiele lat zmagał się z problemami finansowymi.
„Przez prawie dwie dekady mieliśmy niską lub ujemną rentowność w sektorze wołowiny. W zeszłym roku pogłowie krów mięsnych w Kanadzie wzrosło o 2,5% i spodziewam się, że ten wzrost będzie się utrzymywał, ponieważ istnieją ku temu zachęty” – powiedział.
Zdaniem Fultona obecny wzrost liczby bydła może być sygnałem poprawy sytuacji krajowych producentów. Jednocześnie kanadyjski rynek będzie musiał nadal konkurować z importowanym mięsem, którego niższa cena może być dla wielu konsumentów bardzo ważnym argumentem.
Comments (0)