Ulewy sparaliżowały Cape Breton
Ulewy sparaliżowały Cape Breton

Ponad 200 milimetrów deszczu spadło na niektóre rejony wyspy Cape Breton w Nowej Szkocji, powodując powodzie, zniszczenia dróg i mostów oraz przerwy w dostawach energii. W trzech hrabstwach ogłoszono lokalny stan wyjątkowy.
Największe szkody odnotowano w hrabstwie Richmond, w rejonie jeziora Bras d’Or. Miejscami suma opadów sięgnęła około 250 mm. Woda zniszczyła lub podmyła liczne drogi, przepusty, mosty i podjazdy do posesji. Niektóre miejscowości i domy zostały odcięte od świata.
– Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś o takiej skali i takich skutkach – powiedział Terry Doyle, dyrektor administracyjny Port Hawkesbury.
Lokalny stan wyjątkowy obowiązuje w hrabstwach Richmond, Inverness i Victoria. Władze apelują do mieszkańców, aby pozostali w domach i nie korzystali z dróg, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Ostrzegają, że jezdnia znajdująca się pod wodą może wyglądać na nieuszkodzoną, choć jej konstrukcja została już podmyta.
Sytuacja jest szczególnie trudna dla osób mieszkających w miejscach odciętych przez zerwane drogi i przepusty. Lokalne władze obawiają się przede wszystkim o mieszkańców wymagających pomocy medycznej oraz osoby, które nie mogą dotrzeć do sklepów po podstawowe produkty.
W niedzielę rano ponad 5 tys. odbiorców w Nowej Szkocji pozostawało bez energii elektrycznej. Najwięcej awarii odnotowano w rejonie Chéticamp, gdzie prądu nie miała większość miejscowości. Tamtejsza remiza strażacka oraz siedziba Royal Canadian Legion zostały udostępnione mieszkańcom, którzy mogą ogrzać się, naładować telefony i napić gorącej kawy lub herbaty.

Niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło. W części Cape Breton nadal obowiązują ostrzeżenia przed ulewnym deszczem, a do poniedziałkowego poranka może spaść kolejne 10–20 mm wody.
Samorządy uruchomiły wspólną linię pomocy pod numerem 902-625-7888, na którą mieszkańcy mogą zgłaszać problemy niewymagające natychmiastowej interwencji służb ratunkowych.
Comments (0)