AI wkracza do kampanii w Albercie
AI wkracza do kampanii w Albercie
Alberta referendum mail-in special ballots are seen in Calgary, Thursday, Sept. 24, 2026.THE CANADIAN PRESS/Jeff McIntosh
Sztuczna inteligencja odgrywa coraz większą rolę w kampanii przed referendum w Albercie, ale odpowiedzi udzielane wyborcom przez popularne chatboty i wyszukiwarki mogą być niespójne, niepełne, a czasem błędne. Badacze ostrzegają, że 19 października część mieszkańców prowincji może podejmować decyzje na podstawie informacji uzyskanych właśnie od takich systemów.
Aengus Bridgman, dyrektor Media Ecosystem Observatory, podaje prosty przykład. Jeśli zapytać popularny chatbot albo wyszukiwarkę, czy po ewentualnym usamodzielnieniu się Alberty podatki mieszkańców wzrosną, rano można otrzymać odpowiedź twierdzącą, a kilka godzin później – przeczącą.
Nie oznacza to, że w ciągu kilku godzin zmieniły się realia gospodarcze. Zmieniają się natomiast informacje i źródła wykorzystywane przez systemy AI do tworzenia odpowiedzi.
Media Ecosystem Observatory zbadało, jak sztuczna inteligencja wpływa na internetową debatę przed referendum w Albercie. Naukowcy zadawali systemom m.in. pytania o wysokość podatków i emerytur oraz o to, czy ewentualne opuszczenie Kanady byłoby dla mieszkańców prowincji korzystne finansowo. Otrzymywane odpowiedzi nie zawsze były takie same.
Dziesięć pytań do mieszkańców
Referendum odbędzie się 19 października. Mieszkańcy Alberty odpowiedzą na dziesięć pytań dotyczących m.in. imigracji, uprawnień prowincji oraz zmian konstytucyjnych. Ostatnie dotyczy przyszłości Alberty w Kanadzie.
Wyborcy mają zdecydować, czy Alberta powinna pozostać prowincją Kanady, czy też rząd prowincji powinien rozpocząć przewidzianą przez konstytucję procedurę prowadzącą do przeprowadzenia kolejnego, tym razem wiążącego referendum w sprawie odłączenia Alberty od Kanady. Samo głosowanie 19 października nie przesądzi więc o secesji prowincji.
Zdaniem autorów raportu referendum jest interesującym przykładem tego, jak zmienia się sposób prowadzenia kampanii politycznych. Coraz większe znaczenie mają internetowi twórcy, media społecznościowe i narzędzia sztucznej inteligencji, podczas gdy tradycyjne media oraz politycy tracą część swojej dotychczasowej roli jako źródła informacji.
Bridgman przyznaje, że ma to również pozytywną stronę. Internet umożliwia znacznie większej liczbie ludzi udział w debacie dotyczącej przyszłości prowincji. Jednocześnie jednak utrudnia ustalenie, skąd pochodzą rozpowszechniane informacje i czy są prawdziwe.
Elections Alberta ostrzega
Elections Alberta przypomina wyborcom, że chatboty i wyszukiwarki wykorzystujące sztuczną inteligencję nie są oficjalnymi źródłami informacji dotyczących referendum. Urząd zachęca mieszkańców do korzystania z wiarygodnych źródeł przy sprawdzaniu zasad głosowania i treści pytań.
Badanie wykazało również wzrost liczby materiałów dotyczących separacji Alberty produkowanych poza Kanadą, m.in. w Stanach Zjednoczonych. Bridgman podkreśla jednak, że nie ma wystarczających dowodów, aby uznać to za zagraniczną ingerencję polityczną.
Według badaczy część zagranicznych twórców wykorzystuje temat przede wszystkim do zarabiania na popularnych materiałach. Filmy i wpisy dotyczące możliwej secesji Alberty uzyskują miliony odsłon.
Autorzy raportu zauważyli również, że w internetowej debacie bardzo aktywni są zwolennicy separacji. Bridgman przypuszcza, że może to wynikać z przekonania części tego środowiska, iż jego poglądy nie były dostatecznie reprezentowane w tradycyjnych mediach.
AI produkuje coraz więcej treści
Badacze stwierdzili ponadto, że sami internetowi twórcy coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do produkowania materiałów dotyczących referendum.
Blair Attard-Frost z University of Alberta uważa, że wymaga to nowego podejścia do edukacji medialnej. Jej zdaniem wraz z rozwojem wyszukiwarek internetowych na początku XXI wieku uczono ludzi, jak oceniać wiarygodność stron internetowych i źródeł. Podobna edukacja jest obecnie potrzebna w odniesieniu do generatywnej sztucznej inteligencji.
Problem polega na tym, że chatbot może przedstawiać odpowiedź w sposób bardzo przekonujący, nawet jeśli jest ona niepełna albo błędna. Zdaniem Attard-Frost istnieje ryzyko, że część mieszkańców Alberty otrzyma nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje o konsekwencjach ewentualnej separacji i wykorzysta je przy podejmowaniu decyzji podczas głosowania.
Rząd wysłał broszury
Premier Alberty Danielle Smith, pytana o zagrożenie dezinformacją tworzoną przy użyciu AI, powiedziała, że jej rząd wykorzystuje tradycyjne media, aby przekazać mieszkańcom informacje dotyczące referendum.
Rząd rozpoczął kampanię reklamową i rozesłał do gospodarstw domowych broszury przedstawiające dziesięć pytań. Smith powiedziała, że celem jest poinformowanie mieszkańców o dokładnej treści pytań i przedstawienie ich kontekstu.
Materiały rządowe stały się jednak przedmiotem politycznego sporu. Lider opozycyjnej NDP Naheed Nenshi zarzucił rządowi, że w przypadku pierwszych dziewięciu pytań broszura nie ogranicza się do neutralnego informowania, lecz przedstawia argumenty mające skłonić mieszkańców do poparcia propozycji rządu. Smith i jej rząd przedstawiają natomiast kampanię jako sposób na przekazanie wyborcom informacji i kontekstu referendum.
Nenshi zakwestionował m.in. podaną w broszurze informację, że tymczasowi mieszkańcy kosztują podatników Alberty miliard dolarów rocznie w wydatkach na ochronę zdrowia i edukację. Według lidera NDP nie podano źródła tej liczby ani szerszego kontekstu dotyczącego podatków płaconych przez pracujących w prowincji cudzoziemców.
Referendum w Albercie staje się więc nie tylko głosowaniem nad dziesięcioma pytaniami dotyczącymi przyszłości prowincji. Dla badaczy jest także testem tego, jak w czasach mediów społecznościowych, internetowych influencerów i generatywnej sztucznej inteligencji zmienia się sposób, w jaki wyborcy zdobywają informacje przed podjęciem politycznej decyzji.
Comments (0)