Trump szuka potasu na Białorusi. Kanada może stracić
Trump szuka potasu na Białorusi. Kanada może stracić
Donald Trump i Aleksandr Łukaszenka
Donald Trump zapowiedział rozpoczęcie negocjacji w sprawie zakupu przez Stany Zjednoczone ogromnych ilości soli potasowych z Białorusi. Amerykański prezydent przekonuje, że surowiec ten można sprowadzać znacznie taniej niż z Kanady. Zapowiedź wpisuje się w trwający konflikt handlowy między Waszyngtonem a Ottawą i może oznaczać kolejną próbę ograniczenia zależności USA od kanadyjskich dostaw.
Sole potasowe są podstawowym surowcem do produkcji nawozów wykorzystywanych w rolnictwie. Potas jest niezbędny do prawidłowego rozwoju roślin, uczestniczy w procesie fotosyntezy, reguluje gospodarkę wodną i wpływa na wzrost plonów. Bez nawozów potasowych trudno wyobrazić sobie współczesną intensywną produkcję żywności.
Kanada od lat należy do największych światowych producentów tego surowca. W 2021 roku jej wydobycie wynosiło 14,2 mln ton w przeliczeniu na zawartość tlenku potasu. Rosja i Białoruś produkowały wówczas łącznie 16,7 mln ton.
Po rosyjskiej agresji na Ukrainę i wprowadzeniu sankcji sytuacja na rynku uległa zmianie. W 2022 roku łączne wydobycie Rosji i Białorusi spadło do około 8 mln ton. Kanada wykorzystała tę sytuację, zwiększając produkcję do 16 mln ton. Jednocześnie ceny nawozów potasowych wzrosły nawet do tysiąca dolarów za tonę, przynosząc kanadyjskim producentom ogromne dodatkowe przychody.
W kolejnych latach Rosja i Białoruś odbudowały jednak swoją pozycję. W 2025 roku ich łączna produkcja osiągnęła około 16 mln ton, podczas gdy kanadyjska spadła do 15 mln ton.
Amerykańskie plany mogą jednak napotkać poważną przeszkodę. Białoruś ma już odbiorców niemal całej swojej produkcji, a jednym z najważniejszych rynków zbytu są Chiny.
Alaksandr Łukaszenka przyznał w marcu, że nie może obecnie zwiększyć dostaw do Stanów Zjednoczonych, ponieważ cała bieżąca produkcja została sprzedana. Zażądał również od Waszyngtonu odblokowania 43–44 mln dolarów zamrożonych w 2022 roku w Citibanku.
Skala amerykańskiego zapotrzebowania pokazuje, jak trudne byłoby zastąpienie dostaw z Kanady. W 2025 roku USA importowały około 5,6 mln ton soli potasowych, co odpowiada ponad 93 proc. całego białoruskiego wydobycia.
Mimo tych ograniczeń handel już się rozwija. Według informacji „Financial Times” 15 września w rosyjskim porcie Bronka koło Petersburga załadowano 30 tys. ton chlorku potasu przeznaczonego dla Stanów Zjednoczonych. Statek ma dotrzeć do Nowego Orleanu 14 października.
Istotną przeszkodą pozostaje transport. Litwa podtrzymuje blokadę przewozu białoruskich nawozów przez swoje terytorium, a Ukraina nie zgodziła się na udostępnienie szlaków transportowych. Mińsk może jednak korzystać z rosyjskich portów.
Nowa sytuacja może mieć również znaczenie dla stosunków polsko-białoruskich. Dzień po wrześniowej zapowiedzi Trumpa minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się w Nowym Jorku ze swoim białoruskim odpowiednikiem Maksymem Ryżenkowem. Rozmowy, przeprowadzone przy okazji sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, określono jako zapoznawcze.
Sikorski zwrócił uwagę, że Białoruś obawia się wciągnięcia w wojnę na Ukrainie. Zaznaczył również, że Polska jest gotowa do poprawy stosunków, jeżeli sąsiednie państwo wykaże taką wolę.
Nie oznacza to jeszcze zgody Warszawy na tranzyt białoruskich nawozów. Jednak ewentualne porozumienie Waszyngtonu z Mińskiem może stworzyć warunki do szerszego politycznego zbliżenia.
Dla Kanady najważniejsze pozostaje pytanie, czy Trump rzeczywiście zdoła znaleźć alternatywę dla jej potasu. Na razie ograniczone możliwości produkcyjne Białorusi i istniejące zobowiązania eksportowe wskazują, że całkowite zastąpienie kanadyjskich dostaw byłoby niezwykle trudne.
Comments (0)